Narrator I: W dniu dzisiejszym, Kaczor przy współpracy z ludźmi, których nazwisk nie wymienię z tej prostej przyczyny, że wszyscy – co do jednego – nie istnieją, ale ładnie wyglądają w przemówieniu…
Narrator II: …pragnie państwu przedstawić dialogi i sceny ze Smutnego Życia Kaczora vel Aylyi, vel Lewe Łapy Mam, Komu Ja Je Dam…
Narrator I: Dialogi i sceny niczym ze sobą niezwiązane na pierwszy rzut oka.
Narrator II: Podobnie jak na drugi, trzeci, czwarty, piąty i tak dalej, aż do liczb, przy których niektórym wybuchają głowy, a inni popadają w obłęd i zaczynają mówić o Bogu.
Narrator I: To chyba cytat z Pratchetta?
Narrator II: To o obłędzie. Tak, chociaż niedosłowny. Z „Koloru magii”, o ile dobrze pamiętam, ale nieważne, wróćmy do rzeczy.
Narrator I: Słuszna uwaga. Jak wspominaliśmy już z kolegą, pragniemy przedstawić sceny i dialogi ze Smutnego Życia Kaczora, jednocześnie udając, że brak myśli przewodniej jest celowym zabiegiem.
Narrator II: *bełkocze pod nosem* To będzie łatwe, umiemy udawać, umiemy udawać, umiemy uda…
Narrator I: *nadeptuje na nogę Narratora II* Skoro już wszystko sobie ustaliliśmy…
Narrator II: *płaczliwie* O tak, ustaliliśmy, ustaliliśmy jak nie wiem co, ale aućmojanogaprzestańdolichadeptać!
Narrator I: …i skoro wykazaliśmy się powalającym urokiem i osobowością sceniczną, przyciągnęliśmy uwagę widzów…
Narrator II: Masz na myśli panią, która weszła na chwilę, a potem wybiegła z wrzaskiem: „Zostawiłam włączone żelazko!”?
Narrator I: Tak, między innymi. Jest jeszcze pan z pierwszego rzędu.
Narrator II: Czekaj, niech spojrzę… A, ten. To sprzedawca encyklopedii.
Narrator I: Serio? Apage Satanas!
[Sprzedawca encyklopedii wzrusza ramionami, po czym wychodzi.]
Narrator I: On wróci.
Narrator II: Zawsze wracają.
[Kurtyna idzie w górę, grają fanfary. Krzesłom na widowni i dwóm Narratorom ukazuje się…
…
…pusta scena. Słychać cykanie świerszczy.]
Narrator I: *stara się ratować sytuację* Najwidoczniej spektakl się trochę opóźni. A póki co… A póki co, zapraszamy na scenę GKOSNTB. Wielkie brawa!
[Nawet cykanie świerszczy milknie.]
GKOSNTB: *wchodzi na scenę i zaczyna stepować*
Narrator II: *na stronie* Słuchaj, to niesamowite, ale chyba właśnie na widowni pojawił się jakiś człowiek.
Narrator I: Ociekający ektoplazmą?
Narrator II: Nie, żywy, zwyczajny człowiek.
Narrator I: Interesujące. A, faktycznie, widzę go… Idzie prosto do nas.
Narrator II: Ma pomidory?
Narrator I: Nie.
Narrator II: Faktycznie. Za to, hm, widzę jakieś ulotki… na co mu tyle ulotek?
Narrator I: *histerycznie* PRZYSZEDŁ NAS NAWRACAĆ! Ratuj się kto może!
Narrator II: Nawracać na co…?
Narrator I: Nie wiem, nie wiem, zawsze mówią coś o szczęściu i Chrystusie, a na ulotkach jest cała masa uśmiechniętych dzieci! Uciekajmy!
[Narratorzy uciekają ze sceny, ciągnąc za sobą wciąż stepującego GKOSNTB. Kurtyna opada.]
[Po chwili tajemniczy Ulotkarz wychodzi, a kurtyna ponownie się unosi, ukazując zastygłych nieruchomo Tych Na Dole.]
Narrator I: *głos zza kulis* A oto żywy obraz w wykonaniu Tych Na Dole, a konkretniej „Chrzest Polski” Jana Matejki.
Wódz Tych Na Dole: A psik!
[Kurtyna ponownie opada.]
Narrator II: *zza kulis* Czy jest na sali jakiś artysta z powołaniem i pomysłem?
Zdumiewający Gonzo: Mógłbym połknąć samochód.
Kaczor Daffy: Albo benzynę. I zapałkę. Ludzie to lubią, chociaż numer jest jednorazowy.
Pinokio: Ktoś tu umie pociągać za sznurki?
Smurfy: Na, na, na-na-na-na, na, na-na-na-na!
Śmierć: ZNAM ŚWIETNY DOWCIP…
[Nagle telefon komórkowy zaczyna wygrywać piskliwą melodyjkę. Odbiera go Narrator II.]
Narrator II: *nerwowo* Tak, szefie? Słucham, szefie?
Szef: Zrównaliście wioskę z ziemią? Nie oszczędziliście, mam nadzieję, kobiet i dzieci?
Narrator II: Nie wiem o co panu chodzi, szefie.
Szef: Aaa, to ty! Wszystko mi się miesza. Spektakl się zaczął?
Narrator II: Nie, nikogo nie ma, nikt nic nie wie, kompletny chaos, szefie.
Szef: Och. Chaos? To w porządku, reszty dowiem się z recenzji.
Narrator II: Halo! Halo, szefie? Halo! No masz, rozłączył się. O co mu chodziło?
Narrator I: *wzrusza ramionami* Nie wiem. To dziwny człowiek, pomóż mi lepiej znaleźć jakiegoś artystę, bo… och, nie…
[Na scenę wchodzi sprzedawca encyklopedii.]
Sprzedawca: *uśmiechając się* Myślicie sobie pewnie, że to taka zwykła, pierwsza z brzegu encyklopedia. Udowodnię wam, że się mylicie. Ta encyklopedia, wydana przez Twice Tails Studio, jest książką fenomenalną i wielofunkcyjną. Proszę państwa, oto trzymam w rękach jedyną na świecie encyklopedię, która odkurza, skacze, śpiewa, gra na pianinie, ale słabo, zmywa naczynia lepiej niż niejedna zmywarka…
[Głośny aplauz i owacje na stojąco.]
*
Jedenaście dowodów na to, że życie Kaczora jest smutne:
1.
Lekcja WOS-u, prowadzona przez, rzecz jasna, Wiadro. Kaczor zostaje poproszony o odnalezienie na mapie politycznej sześciu wybitnie trudnych państw. Posłusznie odbiera od nauczyciela (który bywa bogiem) wskaźnik i zaczyna się wpatrywać w Azję.
Tymczasem Wiadro zakrada się do niczego nieświadomego Kaczora i zamachuje się na niego krzesłem.
Klasa: *śmiechy*
Tomek-Prawdopodobnie-Wilkołak: Co by było gdyby nogi krzesła się urwały?
Dawid: Byłoby bum.
Wiadro: Wszystko zależy od tego jaka głowa.
Tomek: Słaba głowa, a jaka.
Wiadro: *ze skupioną miną podchodzi do Kaczora i sprawdza wymiary jego głowy. Po chwili teatralnie otrzepuje ręce – Kaczor zaczyna wątpić w jakość swojego szamponu do włosów* Wydaje mi się, że z tą głową jest wszystko w porządku.
Łukasz: Taa, jasne…
Kaczor: Wrrrr…
Wiadro: Przestańcie już, przestańcie, bo widzę, że narasta w niej napięcie.
Łukasz: Jakie napięcie?
Wiadro: Są różne rodzaje napięcia. Przestań, Łukasz, bo ona złamie mi wskaźnik.
2.
Wiadro: Znalazłaś?
Kaczor: Nie.
Wiadro: Poddajesz się?
Kaczor: Nie, chyba że mi pan każe.
Wiadro: *milczy*
Kaczor: *milczy i wpatruje się w mapę*
Wiadro: *niespodziewanie dźga Kaczora długopisem w plecy* To wyobraź sobie, że jesteś uczniem w szkole w ZSRR, a nauczyciel przystawia ci lufę do pleców i liczy!
Kaczor: Aaaa! Nie, to nie pomaga!
Wiadro: Przecież wiem.
3.
Przerwa między jedną lekcją WOS-u, a drugą – w klasie przebywa gapiący się na mapę Kaczor i pilnujący go Wiadro.
Wiadro: No, znalazłaś?
Kaczor: Jeszcze nie. Może jakaś podpowiedź?
Wiadro: Nie.
Kaczor: Dlaczego nie?
Wiadro: Bo cię nie lubię.
Kaczor: To ja wiem, to ja już słyszałam, ale może jednak?
Wiadro: Nie. A wiesz co ci powiem? Ja nikogo w tej szkole nie lubię.
Kaczor: Ta. Wiem.
4.
Końcówka jednej z pierwszych, porannych lekcji. Kaczor nie jest do końca pewny, czy stara się nie zasnąć, czy też wręcz odwrotnie. Nagle jego uwagę przykuwają siedzący ławkę przed nim Tomek-Prawdopodobnie-Wilkołak i jego kolega Dawid.
Dawid: *wyjmuje z plecaka paczkę chusteczek* O. Miętowe.
Tomek: *ożywia się* Daj mi jedną! Albo dwie!
Dawid: *rzuca mu chusteczkę* Masz.
Tomek: *zaczyna obwąchiwać chusteczkę*
5.
Próba do przedstawienia z okazji Dnia Nauczyciela, w którym to Tomek i Kaczor zagrali ostatecznie Narratora I i Narratora II.
Pani L., mama Tomka i nauczycielka historii: …A potem wręczacie im nagrody. Tomek, ty panu od WOS-u. A ty wuefiście.
Tomek: HA!
Kaczor: Tia. Ha.
Tomek: Ja mam Wiadro! A ty nie!
Kaczor: Zauważyłam.
Tomek: Nie zamienię się z tobą, nie zamienię! Ustąpiłem ci Narratora II, nie odstąpię Wiadra!
Kaczor: A czy ja cię o coś takiego proszę?!
Tomek: Nie.
Kaczor: A właśnie.
Tomek: Ty błagasz.
6.
Kaczor i Drugi Prorok wracają ze szkoły do domów. Kaczor siłuje się ze swoją torbą.
Kaczor: Żesz! Czy tego paska od torby nie da się skrócić? Za długa jest, obija mi się o nogę.
Drugi Prorok: *cierpliwie* Pociągnij za pasek po prostu, to uregulujesz.
Kaczor: Eee, tu u góry paska?
Drugi Prorok: Tak.
Kaczor: Nie działa!
Drugi Prorok: Czy ja ci muszę torbę poprawiać?!
Kaczor: Byłoby miło…
7.
W trakcie przedstawienia z okazji Dnia Nauczyciela, kiedy na scenę wkroczył zespół taneczny, a obaj narratorzy przestali mieć (na jakiś czas) cokolwiek do powiedzenia.
Tomek: *wymawia jakiś nieznany Kaczorowi skrót*
Kaczor: O. Aha.
Tomek: Pewnie nawet nie wiesz co to znaczy.
Kaczor: No… nie wiem.
Tomek: A widzisz. Nie umiesz.
Kaczor: *milczy*
Tomek: *milczy*
Kaczor: …a co to tak właściwie znaczy?
Tomek: Nie powiem ci.
Kaczor: Ej! Czemu nie?
Tomek: Bo cię nie lubię, proste.
8.
Kaczor: Ej, ale sprawdza ktoś Wikipedię?
Mad: Nie.
Kaczor: To wiele tłumaczy...
Mad: Można zgłosić błąd i plagiat.
Kaczor: Bo tata i jego kolega dopisali kiedyś do notatki o tacie „matka Polka”. A nie!
Mad: *iiika się* Sławna Polka!
Kaczor: I zostałoxDD
9.
Kaczor: Więc jakby ktoś się zapytał, a kim, Aylyjko, jest twój tatuś (po sprecyzowaniu już który), to spokojnie mogę powiedzieć, że słynną Polką.
...
...Moje życie jest do kituxDD
[W tej chwili na monitorze Kaczora pojawia się okienko o treści…]
Kaczor: „odbytnica6 chce cię dodać do swojej listy”.
...
A nie mówiłam że do kitu?!
Drań: A nie do dupy? xD
10.
Mad: Ja i tak padam. Wróciłam z grzybów (przyniosłam 11 borowików).
Kaczor: Aha, mordujemy sobie beztrosko cywilizację o inteligencji wysoce przekraczającej ludzką?
11.
Według Worda, synonimem dla słowa „kaczor” jest wyraz „mięso”.
To się chyba nazywa gwóźdź do trumny.
Nastrój:
tagi: